Miesięczne archiwum: Wrzesień 2014

CMS dedykowany czy open source

Pracując w branży od 2002 roku, obserwuję pozycję jaką w projektach webowych zajmują CMSy opensourcowe. Rozwiązania z tych pierwszych lat były niszowe, pozbawione API, które pozwalałyby na łatwą integrację z własnym projektem. Wykorzystanie systemu open source przez wiele lat było też niezbyt dobrze postrzegane – jak garnitur z sieciówki, który do pięt nie dorasta temu szytemu na miarę. Od pewnego czasu obraz rynku technologicznych rozwiązań webowych się zmienił. WordPress, Joomla i Drupal to dojrzałe systemy pozwalające na prostą i stabilną implementację dla dedykowanych interfejsów. Wdrożenia tych aplikacji znajdziemy w serwisach internetowych korporacji i instytucji publicznych, choć nie w tych pierwszoplanowych wdrożeniach, które wciąż pozostają rozwiązaniami dedykowanymi.

Odpowiadając na pytanie z tytułu – wszystko zależy od projektu. Dla stosunkowo prostej strony małego lub średniego przedsiębiorstwa najlepszym rozwiązaniem będzie WordPress. Joomla sprawdzi się w rozwiązaniach bliższych strukturze portalu. Jednak w sytuacji kiedy nasz projekt jest w dużym stopniu rozwiązaniem niestandardowym zawierającym indywidualne moduły, najlepiej postawić na CMS dedykowany. Rozwiązania nietypowe, zarówno w oparciu o open source jak i system dedykowany, zawszy wymagają większego budżetu. Wybierając CMS dedykowany zyskujemy po pierwsze rozwiązanie szyte na miarę, a więc prostsze w obsłudze i mniej podatne na ataki. Po drugie mamy zapewnioną większą stabilność i spójność oprogramowania.

Podsumowując – dla projektów standardowych lepszy jest open source, natomiast dla projektów specyficznych (których przecież jest również sporo) sugerowany jest system dedykowany.

Branża internetowa a koncentracja kapitału

Działając w warunkach gospodarki rynkowej poszczególne branże wykazują różne tendencje w zakresie organizacji i funkcjonowania. Niektóre są bliskie modelowi wolnego rynku (usługi, a do niedawna handel produktami rolnymi), inne przejawiają tendencję do monopolizacji (lub oligopolizacji). Pytanie jak jest z segmentem szeroko rozumianych usług i produktów internetowych? Wydaje się, że pomimo ponad 20 lat istnienia, rynek ten nie jest jeszcze do końca ukształtowany i nie przybrał jeszcze swojej docelowej formy. Wraz z rozwojem tego segmentu stale rośnie liczba serwisów internetowych. Jednocześnie w przeciwieństwie do stanu sprzed 10 lat strony internetowe nie są już niezależnymi bytami. Większość z nich zawiera różną formę integracji z portalami największych korporacji. Fanpage na Facebooku czy Google Plus, pozycjonowanie w Google, własny kanał na YouTube to rozwiązania niezbędne dla firmy traktującej poważnie swoją obecność w sieci. Firmy zyskują pozycję dzięki takim integracjom, jednocześnie jednak następuje koncentracja i standaryzacja bytów internetowych. Wiele mniejszych firm priorytet swojej obecności w sieci widzi w serwisach społecznościowych, a nie we własnej indywidualnej stronie. Coraz powszechniejsze są również tzw. generatory stron internetowych, natomiast optymistyczną formą standaryzacji są narzędzia opensourcowe (WordPress, Joomla, Drupal), które jakkolwiek prezentują typowe dla gospodarki monopolistycznej ujednolicenie formy, to jednocześnie dostarczają darmowe narzędzia rozwoju własnych aplikacji webowych. Oryginalnym i twórczym aspektem gospodarki internetowej jest bowiem automatyczna odpowiedź społeczności wolnego oprogramowania na działania wielkich e-korporacji.